Stało się. Nasza podróż dobiegła końca.
W 21 dni odwiedziliśmy 7 krajów.
13 razy przekraczaliśmy granicę.
Przejechaliśmy 4434 kilometry [icon name=”angellist” class=”” unprefixed_class=””]
Spaliśmy w hotelu, prywatnym apartamencie, namiocie, bagażniku golfa i pod gołym niebem na materacu.
Poruszaliśmy się autem, rowerem, łódką, kajakiem, metrem, pieszo.
Które miejsce podobało nam się najbardziej? Nie wiem. Bo prawie w każdym z nich było coś takiego, że chciałoby się tam wrócić. Coś takiego, co zostawia w Tobie poczucie, że jeszcze jest tam sporo do odkrycia.
Ostatecznie zmodyfikowaliśmy trochę ostatni odcinek naszej trasy i tym sposobem wylądowaliśmy we Włoszech. Co z perspektywy czasu uważam za świetne posunięcie 🙂 Poniżej ostateczny kształt naszej wędrówki.

Taka podróż jest jak najbardziej do wykonania w 3 tygodnie, pod warunkiem, że jesteś osobą, która lubi fakt przemieszczania się, niezbyt chce oglądać ten sam krajobraz przez dłuższy czas, albo po prostu definiuje się, jako ktoś zawsze w drodze. Tak jak ja.
Jeśli chodzi o destynację – jak najbardziej polecam, z każdym pokonywanym kilometrem utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że na świecie jest jeszcze tyle pięknych miejsc, tyle uśmiechniętych twarzy i tyle nieoczywistości, które czekają, żeby je odkryć.
[icon name=”briefcase” class=”” unprefixed_class=””] PRZYGOTOWANIE
Do takiej trasy warto się przygotować, ale bez przesady – nie wymaga to tygodniowych analiz 🙂 Nam 1 dzień zajęło wymyślenie trasy i miejsc, pół dnia pakowanie i jakieś pół dnia zakupy. Co jeszcze?
- Warto wcześniej, minimum 2 tygodnie, pomyśleć o wyrobieniu Zielonej Karty do OC (czasem to trochę trwa).
- Dodatkowo dobrze wykupić ubezpieczenie podróżne AC – nie wiedziałam o tym wcześniej, ale jest możliwość wykupienia go na dany okres czasu, np. 30 dni – co w naszym przypadku było idealnym rozwiązaniem. Wybraliśmy ubezpieczenia w AXA (opcja premium za 240 zł), bo tam oferowali największy limit holowania za granicą.
- Ubezpieczenie zdrowotne – o nim przypomnieliśmy sobie leżąc pod namiotem na Węgrzech i kupiliśmy je on-line w mBanku. Myślę, że dobrze je mieć, nigdy nie wiesz kiedy np. wybijesz zęba o kufel piwa (historia prawdziwa) 🙂
- Można kupić wcześniej winiety na przejazdy, ale są też dostępne przy przejściach granicznych. Aktualne ceny winiet i krajów, w których obowiązują znajdziecie tutaj.
[icon name=”exclamation-triangle” class=”” unprefixed_class=””] NA CO ZWRÓCIĆ UWAGĘ NA MIEJSCU?
O CZYM PAMIĘTAĆ?
Kilka praktycznych wskazówek:
WĘGRY
- Jeżeli korzystasz z autostrad, potrzebujesz e-winietę (sprzedawana w formie wydruku elektronicznego) – do kupienia w Polsce w PZMOTach, albo przy przejściach granicznych – koszt winiety na 10 dni to 71 zł.
- Naprawdę fajne pole namiotowe, z dobrym zapleczem sanitarnym i świetną lokalizacją – obok Doliny Pięknej Pani– Tulipan Camping. Pisałam o nim przy okazji wpisu z Egeru.
- Naprawdę warto poszukać winniczki, gdzie zaopatrzycie się w wino w plastikowych butelkach – nasze kosztowało ok. 15 zł za 1,5 litra i było kosmicznie dobre.
- Jak wybrać niegazowaną wodę mineralną w sklepie? Sięgnięcie po butelkę z różowymi akcentami na etykiecie zwiększa szansę prawie do 100% 🙂
BOŚNIA I HERCEGOWINA
- Nie ma winiet – opłaty za przejazd pobierane są tylko za odcinek A1 Sarajewo – Zenica.
- Pamiętajcie o wyciągnięciu od ubezpieczyciela Zielonej Karty do OC – w Bośni sprawdzali ją na granicy.
- Waluta w Bośni to Marka zamienna, ale spokojnie, można też płacić w Euro – zarówno w restauracjach, jak i na stacjach benzynowych.
CZARNOGÓRA
- Ceny raczej europejskie – jeżeli liczycie na super tanie wakacje, to nie tutaj (Euro).
- Zatoka Kotorska – o plaży zapomnij. Jeśli szukasz spokojniejszych miejsc, odwiedź jeziora – Szkoderskie albo Krupac.
- Jeżeli planujesz podróż w sezonie do Chorwacji, to załóż około 2-3 godziny na korek na granicy.
- Warto spróbować jagnięcinę i oczywiście owoce morza!
- Pomyśl o podróży w maju albo we wrześniu – wtedy trekking w górach nabiera realnych kolorów. We wrześniu dodatkowo jeszcze się wykąpiesz w morzu.
CHORWACJA
- Jest drogo. Chyba, że gotujesz sobie sam. Ale nie zawsze masz taką możliwość i nie zawsze chcesz.
- Wypożyczenie łódki na cały dzień w Kanicy kosztowało 60 euro + opłata za paliwo (my zapłaciliśmy 5 euro, a płynęliśmy spory kawałek). Łódka znaleziona przez ogłoszenie wiszące na płocie.
- Autostrady płatne na miejscu, nie ma winiet.
- Trzeba mieć przy sobie lokalną walutę (Kuny), bo Euro nie akceptują (wyjątek to opłaty za autostrady).
Nie wypowiem się co do noclegów, ponieważ my jechaliśmy przygotowani na każdą ewentualność. Tam gdzie chcieliśmy mieć fajniejszy nocleg, rezerwowaliśmy go wcześniej (Czarnogóra), na polach kempingowych wyszliśmy z założenia, że zawsze coś się znajdzie, ewentualnie będziemy spać w aucie, które się gdzieś wciśnie. Włochy ogarnęliśmy przez Booking na postoju w MC’u, całe 30 minut przed podjechaniem pod hotel.
Ta cała spontaniczność była w naszej podróży najfajniejsza. I niezależność, którą dawało posiadanie auta. I to poczucie, że hamak rozpięty na skałach, to jest to czego potrzebujesz, żeby poczuć, że oddychasz.
Chcę jeszcze.


Marteczko.
Male sprostowanie.Wlascicielka Charliego w 1/3, pozostali wlasciciele
to Mateusz i Jerry.
A tak bardziej powaznie z wielka niecierpliwoscia oczekiwalem na Twoje
nastepne bardzo trafne i dowcipne komentarze