Pikantny pieczony kalafior

Pora odczarować kalafiora! Wiem, że nic nie przebije kalafiora polanego bułką tartą z masłem 🙂 Ale pora przekonać się, że kalafior może mieć też inny smak. I nawet całkiem dobry 🙂

Koleżanka z pracy poprosiła mnie o przepis na niego, a ja miałam panikę w oczach. Bo robiłam go zupełnie „na oko” i całkiem „a może jeszcze to”. Ale, Madzia, jeśli jesteś wystarczająco odważna to spróbuj z przepisu poniżej, starałam się odtworzyć to co tam dodałam. Wszelkie modyfikacje jak najbardziej dozwolone 🙂

Co potrzebujemy?

  • 1 duży kalafior
  • sezam do posypania

ZALEWA – SKŁADNIKI SUCHE:

  • 2 łyżki mąki pszennej
  • 1 łyżeczka imbiru w proszku (łatwiej rozprowadza się w marynacie niż świeży tarty)
  • 1 łyżeczka czosnku w proszku (jw., ale można dać duży ząbek przeciśnięty przez praskę)
  • 2 łyżeczki papryki wędzonej
  • ½ łyżeczki kurkumy (dla koloru)
  • ½ łyżeczki chilli – bardzo indywidualne, może być więcej może być mniej, zależy też od ostrości – ja dodałam suszone płatki z Tajlandii – całkiem mocne 🙂
  • 1 łyżeczka kolendry (nasiona mielone – moje ubite w moździerzu) – opcjonalnie
  • 1 łyżeczka cukru pudru

ZALEWA PŁYNNA:

  • 2 łyżki sosu sojowego (ja użyłam ciemnego, więc jeśli jasny to więcej ok. 3-4 łyżki)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (od biedy słonecznikowy)
  • 1 łyżeczka oleju sezamowego (opcjonalnie)
  • ½ szklanki wody

Kalafiora myjemy i dzielimy na mniejsze różyczki. Suche składniki zalewy mieszamy. Osobno łączymy składniki płynne. Teraz mieszamy wszystko razem, dopasowując konsystencję – tak, aby miała konsystencję gęstego sosu (dodajemy wody w razie potrzeby).

Mieszamy w misce różyczki kalafiora z zalewą, wykładamy na blachę na papier do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200°C na około 15-20 minut – sprawdzamy miękkość – kalafior musi być lekko chrupiący po przyrządzeniu.

Podajemy z ryżem, posypany sezamem, świeżą kolendrą i chilli (jeśli lubicie ostre!). Enjoy!

Dodaj komentarz